#Bezkres: Nel mese di febbraio il mio “Intermezzo notturno” e le poesie di Maria Giuliana Campanelli

A volte c’è un po’ di spazio letterario anche per i miei testi. Nel numero di febbraio del mensile polacco “Bezkres / Infinito”, nella rubrica dedicata al #RealismoTerminale troverete il mio “Intermezzo notturno” in originale italiano con la traduzione in polacco. Anche stavolta ringrazio la Redazione per la disponibilità.

INTERMEZZO NOTTURNO (trittico aderente al Realismo Terminale)

In questa notte magica spalanco gli occhi
come il portone d’un supermercato,
il tempo assomiglia a una pellicola
che s’interrompe tagliata
con le cesoie delle Moire.

Sono su un barcone alla deriva
ove da salvagente mi fa la speranza
forata con gli aghi delle sconfittesassi aguzzi nelle scarpe rotte.

– sassi aguzzi nelle scarpe rotte.

Incrocio volti bianchi e neri
accatastati nelle metropoli,
aggrovigliati come le corde
delle oppresse marionette,

elle pregano di essere salvate
da un bidone di corpi anonimi.

E ogni notte come una spugna
assorbo il male e la sofferenza,
vorrei pulire i marciapiedi
da stupri, rifiuti e ingiustizia.

Si sventra il grembo della città di cemento,
divento un feto raschiato via,
ingrato in una calda culla.

Osservo le gabbie cittadine
in cui scontiamo le nostre pene,
abbiamo le anime legate
alle antenne dei cellulari,
nel buio seguiamo un senso unico
senza deviazioni intellettuali.

Taccio,
i miei dubbi nascono al vespero
distanti dai fari dell’opportunismo
luccicante come una carrozzeria.

Le paure sono petrolio
che immobilizza i sensi di colpa.

C’è l’inquietudine fuori dal baratro
quando la notte volge alla fine
e si sollevano le sbarre
su itinerari da esplorare.

Le albe – falde di una vita
sottoposta alle sfide e ai terremoti,
mosse elettriche e scosse sociali
rigano le pagine di un calendario.

Mi affaccio alla vita
come il fumo
sgorgato da un camino.

19.05. 2019
Izabella Teresa Kostka

NOCNE INTERMEZZO (tryptyk nawiązujący do Realizmu Terminalnego)

W magiczną noc
otwieram oczy
jak drzwi supermarketu,
czas przypomina taśmę filmową
przeciętą nożycami Prządek.

Jestem dryfującą łodzią
a koło ratunkowe to nadzieja
podziurawiona igłami porażekkamieniami w przetartych butach.

– kamieniami w przetartych butach.

Mijam czarno-białe twarze
nawarstwione w miastach,
plączące się jak sznurki
uciśnionych marionetek,

modlą się one o wybawienie
z kubła bezimiennych ciał.

I każdej nocy jak gąbka
chłonę zło i cierpienie,
chciałabym oczyścić chodniki
z represji, odpadków i gwałtu.

Rozdziera się łono betonowego miasta,
staję się wyskrobanym płodem
niechcianym w ciepłej kołysce.

Obserwuję miejskie klatki,
w których odsiadujemy wyroki,
mamy dusze uwiązane
do anten telefonów,
podążamy w ciemności jednokierunkową ulicą
bez intelektualnych objazdów.

Milczę,
wątpliwości nadchodzą o zmroku
daleko od światła oportunizmu
co błyszczy jak maska samochodu.

Strach jest ropą naftową
i unieruchamia poczucie winy.

Daleko od otchłani wzrasta niepokój
gdy noc dobiega końca
i podnoszą się szlabany
na szlakach do odkrycia.

Świty to warstwy życia
poddane wyzwaniom i trzęsieniom ziemi,
impulsy elektryczne i wstrząsy społeczne
zapisują strony kalendarza.

Stawiam czoła życiu
jak dym
uciekający z komina.

19.05. 2019
Izabella Teresa Kostka

Tutti i diritti riservati / Prawa zastrzeżone

• Le poesie dell’autrice italiana di origine sarda Maria Giuliana Campanelli in originale italiano con la mia traduzione in polacco

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s